Wyjazd
planowany od kilku lat (mapy i przewodniki kiszą się w szufladzie),
ale zawsze albo brak urlopu, albo kasy, no i pytanie z kim. W końcu
we wrześniu 2013 podejmuję decyzję – sama, własnym wiekowym
(rocznik 1993) autem. Udaje mi się przekonać kierownictwo, że
zakład jakoś przetrwa beze mnie przez miesiąc, kupuję bilety na
prom i czytam, co mi tylko na temat Islandii wpadnie na ekran.
Większość zgodnie odradza maj, bo to jeszcze zima i sporo dróg
zamkniętych, ale decyzja już zapadła.